Mój tata powiedział, że najlepsze jest licznie owiec.
Na mnie to nie działa. Ja po prostu nie potrafię się nie popłakać.
I podziwiam tych, którzy potrafią się powstrzymać. Choć i tak nie wierze, że nie płaczą.
Każdy ma prawo nie wytrzymywać nerwowo i każdemu zdarzy się popłakać.
Przecież to żaden wstyd. Nieprawdaż ?
I tą notką żegnam się z wami. Może na dłużej, może na krócej.
Dobranoc.
niedziela, 25 września 2011
środa, 21 września 2011
wtorek, 6 września 2011
59
Ileś tam postów temu podjęłam się opisywania odczuć jakie są ważną, a także nieodłączną rzeczą.
Już podziękuję chyba.
Są takie dni, takie okresy w życiu człowieka, że nie wiele można zrobić ze swoim samopoczuciem.
Czuję jakbym wisiała na linach przewiązanych na całym moim ciele. Czuje jak się wbijają w brzuch, klatkę piersiową, uda, raniąc ręce i szyje. I tak wiszę i czekam na bolesny upadek, który dokładnie wiem kiedy nastąpi.
I tak czekam nie wiadomo na co z nadzieją, że może będzie inaczej. Ale przecież wszyscy wiemy, że śmierć jest nieodwracalna i nawet jakbyśmy bardzo chcieli nic się nie da zrobić.
Więc będę wisieć tak i czekać. Może rzucę się w wir pracy. Zobaczę.
Jak na razie dobranoc.
Już podziękuję chyba.
Są takie dni, takie okresy w życiu człowieka, że nie wiele można zrobić ze swoim samopoczuciem.
Czuję jakbym wisiała na linach przewiązanych na całym moim ciele. Czuje jak się wbijają w brzuch, klatkę piersiową, uda, raniąc ręce i szyje. I tak wiszę i czekam na bolesny upadek, który dokładnie wiem kiedy nastąpi.
I tak czekam nie wiadomo na co z nadzieją, że może będzie inaczej. Ale przecież wszyscy wiemy, że śmierć jest nieodwracalna i nawet jakbyśmy bardzo chcieli nic się nie da zrobić.
Więc będę wisieć tak i czekać. Może rzucę się w wir pracy. Zobaczę.
Jak na razie dobranoc.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)