Ale ostatnio jakieś coś nie daje mi spokoju.
Jakaś taka siła każe mi myśleć o tym o czym nie chce myśleć, a nie daje się skupiać na rzeczach ważnych.
Czasem wydaje mi się, że potrzeba rozmowy już się zaciera jak stare dżinsy w kroku, i że za niedługo już z rozmowy zostanie tylko 'Cześć, jak w pracy ? - Dobrze. - To dobrze, co zjadłbyś na obiad ? - a nie wiem wymyśl coś, obojętne.'
Może za długo już siedzę zajmując się niczym i zaczynam mieć jakieś paranoje.
Podobno nie ma związków idealnych, każdy tworzy na swój sposób.
Tworzenie związku uczy wielu rzeczy takich jak kompromis, cierpliwość i miłość. Bo pomimo tego, że jest się w związku kilka lat ciągle uczy się czegoś nowego, ciągle dowiaduje się nowych rzeczy.
Tydzień temu myślałam, że nie podołam w szkole, że cała sytuacja mnie przerośnie, pomimo tego, że nie zostało mi wiele. Okazało się, że moje obawy były bezpodstawne, a ja zdałam naprawdę ciężki egzamin.
dziękuję, dobranoc.