Wpis nr 57.
Dziś uświadomiłam sobie, że nie mogłabym uciec. Z Panem Tyranem lub bez Pana Tyrana. W cale w ogóle i już.
Nie zostawiłabym tu wszystkiego nie mówiąc nic nikomu.
A Wy ucieklibyście przed światem ?
Chociaż wizja weekendowej ucieczki do las vegas wzięcie ślubu na lotnisku( bo czasu niewiele jak na 2 dni) i powrót tutaj jako dalej panna (no wiecie what was in vegas stays in vegas) byłoby ciekawym pomysłem na spędzenie 2 dni. ;D
ideale wierczoropopołudnia sprawiają że zakochuję się bardziej i bardziej. Bo nigdy za bardzo.; D
Good night Las Vegas..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz