No niby żyje pełnią życia, ale jakby mnie tak dziś miało zabraknąć to bym się wkurzyła.
Studia niedokończone, w pamięci jednak jest jeszcze to, że jednak tamte rzuciłam (albo one rzuciły mnie), i co by to było. Nawet studiów nie potrafiła skończyć.
Jestem w pełni związku, poważnego moim zdaniem choć jak to dziś Krzyś stwierdził, jestem mało poważna. No ale cóż. Nawet nie miałam okazji poznać jak to jest żyć z mężczyzną pod jednym dachem, gotować, sprzątać, płacić rachunki.
Nie widziałam Barcelony, nie leciałam samolotem, nie jadłam wielu rzeczy. Nie byłam u kosmetyczki, nie widziałam wieży Eiffela, nie jeździłam na nartach, nie prowadziłam samochodu.
I tak by wymieniać można było mnóstwo rzeczy.
I w tych wszystkich przemyśleniach nasuwa się jedna myśl, że mam 21 lat i nie znam życia.
Jak dobrze, że jak na razie w planach nie mam umierania tylko naukę mikroekonomii i podstaw zarządzania.
Bywajcie robaczki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz