Zdziwiłam siebie samą ostatnio moją obojętnością. Nie, nie tyle obojętnością co wyparciem pewnej niewygodnej wiedzy z podświadomości. Podświadomość robi mi psikusy w snach gdzie nie było to wcale a wcale przyjemne.
teraz kawałek o tym czego w życiu potrzebujemy. Każdy wie, że człowiekowi miło jak ma miłość ite pe ite de. I teoretycznie jej potrzebuje żeby jego życie nie stało się marną egzystencją gdzie zrobienie czegoś dobrego dla świata byłoby zakończenie go i tu nasuwa się pytanie Czy miłość jest nam aż tak potrzebna żeby nasze życie nie wyglądało jak torfowisko, śmierdzi w upalne dni ? (ach ta ochrona ; D ) I ja nie mówię tutaj o miłości partnerskiej bo wiadomo, że da się żyć samemu. Mówię o bliskich, o rodzinie, która czasem wydaje mi się, że jest tylko po to, żeby ktoś mógł na Ciebie nakrzyczeć jak ma zły dzień w pracy.
Ale wydaje mi się że każdy człowiek ma coś czego potrzebuje by oderwać się od codzienności, od myśli które krążą i krążą dookoła głowy nie dając spokojnie jeść.
I tak Ewa ma swoje Kasetony (ach jak ja uwielbiam to słowo) Swój remont, swoje gry z internetu.
Zysiu ma gry komputerowe.
Krzyś Swoje książki i bc razem z Zysiem. ;D
A ja, ja wciągnęłam się w wir lumpeksowych zakupów i jak sobie nie znajdę czegoś innego to zrujnuję swoją kieszeń bo jak wiadomo w portfelu pieniędzy nie noszę.
miło sobie tak pomarudzić z wieczoru. A teraz dobranoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz