czwartek, 19 sierpnia 2010

6

Dzień jak najbardziej na nie.
Choć patrzenie na pijanego mężczyznę potrafi poruszyć sercem.
Ile cierpliwości trzeba mieć w sobie by wytrzymać rzeczy, przy których inni by wymiękli.
Ile trzeba samodyscypliny, żeby nie zrobić czegoś pierwsze wbrew sobie drugie wbrew komukolwiek.
I w końcu ile trzeba nie mówić by wreszcie przemówić ? Czy nie jest tak, że łatwiej jest nie powiedzieć niż powiedzieć i męczyć się chociażby z tłumaczeniem niezrozumiałej sytuacji.
Czy można zorientować się, że przekroczyło się granicę której przejście kończy się cierpieniem ukochanej osoby ?

pytania są głupie.
Dziękuję, dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz